Opowieść o mojej drodze

Opowieść o mojej drodze

Myślę więc jestem. To pierwsze kłamstwo, z którym zderzyłam się w wieku 26 lat na sali porodowej. Po kilkunastu godzinach rozmyślania i próbowania, postawiono mnie przed dylematem – rodzisz sama albo idziesz pod nóż. Ostatnią moją myślą było więc: odpuszczam myślenie. Zaczęłam intuicyjnie podążać za ciałem, za oddechem, za każdym jednym skurczem. Urodziłam. Każdy z moich dwóch porodów był dla mnie przełomem, a raczej otwarciem, pewnie tak jak dla wielu kobiet.

Po przyjściu na świat mojego pierwszego dziecka miałam sto pomysłów na godzinę. Zaczęłam pisać wtedy bloga i tworzyć pierwszy kurs online, kiedy to nie było jeszcze takie popularne. Potem napisałam swój pierwszy poradnik dla kobiet. Po urodzeniu drugiego dziecka napisałam kolejny na zlecenie fundacji. Postanowiłam, że nie wrócę już na etat do wydawnictwa i założyłam własną działalność gospodarczą. Zaczęłam sprzedawać swoje kursy i ukończyłam podyplomowe studia Life Coachingowe.

Myślałam wtedy, że załapałam Pana Boga za nogi. Miałam elastyczny czas pracy, mogłam pracować i być blisko dzieci. Uwierzyłam, że kobieta jest istotą wielozadaniową i niczym ośmiornica starałam się wszystko ogarniać. Radość z ze wspólnego bycia z dziećmi przeplatała się z ogromną frustracją. Myślałam sobie wtedy – nie narzekaj kiedy idziesz na szczyt, w końcu spełniasz swoje marzenie o zarabianiu online w temacie rozwoju kobiet. Czy mogło być lepiej?
To była wiosna 2013. Typowy dzień dzielony pomiędzy laptopa i pracę z klientkami przez Skype a zwożeniem dzieci z przedszkoli i robieniem w biegu zakupów. Powietrze pachniało słońcem i spalinami. Nieśpiesznie jechałam rowerem po dziecko, ciesząc się w duchu, że nie muszę go zostawiać na cały dzień. Właśnie zmieniałam mu buty w szatni, kiedy usłyszałam pewny siebie głos trzydziestoletniej właścicielki punktu przedszkolnego. „- Pani Syn ma.. „ i tu padła nazwa strasznej, nieuleczalnej choroby.

Zatkało mnie. Poczułam jak ziemia usuwa mi się spod nóg. Pamiętam, że poczułam pustkę, a za chwilę niedowierzanie i złość. O takich sprawach nie mówi się od tak, w przejściu do szatni. To nie możliwe. To nie prawda. Po chwili w głowie miałam zamęt galopujących myśli, w gardle beton a w brzuchu wzbierający płacz. Coś odbąknęłam, że nie wierzę i muszę to sprawdzić. Posadziłam dziecko na rower i czym prędzej odjechaliśmy.

W domu zaczęłam wertować Internet w poszukiwaniu informacji, objawów i metod leczenia. Przy okazji dowiedziałam się, że taką diagnozę może postawić tylko zespół złożony z kilku specjalistów, po wielu dniach badań. Pamiętam, że kotłowało mi się pytanie – dlaczego ja? Dlaczego ja musiałam trafić na taką osobę, która feruje wyroki prosto między oczy? Czułam ogromny, paraliżujący stres. Natychmiast postanowiliśmy z mężem sprawdzić wszystkie tropy. I zaczęło się, zaczęła się pielgrzymka po lekarzach.

Dla mnie to było jak droga przez mękę. Po tym, jak w wieku dwóch lat o mało nie umarłam w szpitalu na sepsę a potem w wieku dziewięciu lat na zapalenie otrzewnej, na widok lekarzy i wszelkich diagnostyków – robiło mi się słabo. Panowie i panie w białych fartuchach, panowie życia i śmierci. Decydenci oddzielający niczym ziarno od plew – normę od anomalii, zdrowie od choroby, szufladę abc od xyz. A jeśli ktoś jest pomiędzy, to co? To w którą szufladę go wsadzą?

W głowie kłębiły mi się setki pytań: Jak ja sobie poradzę, jeśli to jest jednak to? Jak poradzi sobie moje dziecko w życiu? Czy już na zawsze muszę rzucić pracę i zająć się dzieckiem? Jak ja to wszystko w ogóle udźwignę? Czy mam zgłaszać dziecka na orzeczenie o jego niepełnosprawności i mieć pieniądze z systemu na leczenie? A może nie pozwolić się zaszufladkować systemowi i finansować wszystkie terapie z własnych pieniędzy? A jeśli tak, to co będzie jeśli kiedyś nie będzie nas na to stać? Co wtedy?

Pamiętam, że zaraz po tej ‘diagnozie’, zdruzgotana na kawałki, siedziałam na kursie przygotowującym do międzynarodowej akredytacji coachingowej. Zastanawiałam się czy podejść do egzaminu, czy sobie darować i dodatkowo się nie stresować. Mogłam dołączyć do koleżanki, która zrezygnowała. A jednak wyłączyłam zamartwiającą się głowę, otworzyłam się na swoją intuicję i zdałam.

Pierwszy odprężenie poczuliśmy, kiedy zabraliśmy dziecko z tego przedszkola i pojechaliśmy na długie wakacje. Majówka na mazurach, wyjazd czerwcowy w góry, potem dwa tygodnie za granicą a na koniec pobyt nad polskim morzem. Byliśmy ze sobą, razem, w przynależności i w zaufaniu, że cokolwiek przed nami, to przeżyjemy to wszystko wspólnie. Cały czas towarzyszył mi jednak lęk, więc potrzebowałam dużo być ze sobą, łapać się na zamartwianiu i wracać do siebie.

W tym czasie los stawiał przede mną ludzi i przyjaciół, również ze środowiska coachingowego, którzy przypominali mi o zachowaniu uważnej obecności, kolekcjonowaniu faktów na temat problemów dziecka i oddzielaniu ich od emocji. Uczyłam się patrzeć na swoje dziecko jak na moje dziecko, a nie przez pryzmat jego niedociągnięć, trudności, deficytów. Widzieć dziecko, które chce mieć radochę z tego że żyje, że jest dzieckiem. A ja jestem jego matką, a nie terapeutką czy kierowcą.

Moje dziecko było dla mnie zagadką, a ja byłam w trakcie podróży w nieznane. Po drodze poznałam cały kalejdoskop metod, od coachingowych, przez terapeutyczne, po energetyczne i duchowe. Odkryłam wiele skarbów, np. jaki spokój daje samo zatrzymanie się w uważnej obecności, jak wiele odpowiedzi można uzyskać zapuszczając pytających oddech, no i przede wszystkim jaki porządek może zapanować w rodzinie, kiedy każdy zajmie właściwe sobie miejsce. I jak ten ‚porządek miłości’ utrzymać.

W tym czasie podjęłam się też największego zawodowego wyzwania, które ‘wisiało’ od lat – przeszłam dwuletnią szkołę dla trenerów empatycznej komunikacji – mierząc się ze sowimi trudnościami pracy w grupie i występowania publicznego. Najgorsze strachy za mną:)

I już już myślałam, że wrócę do swojej działalności po przeszło dwóch latach zawieszenia. Że odpalę dawną machinę, że ożywię relację z klientkami. Okazało się, że nie mam odzewu, że one są już gdzie indziej, czego innego potrzebują. I ja też jestem już gdzieś dalej na mojej drodze. Ani myślę pracować po nocach. Teraz mam inne priorytety, bliskie relacje z dziećmi i mężem, których nie chcę nadwyrężać. Już wiem, że nie potrzebuję sukcesów, żeby być szczęśliwą. Jak może udać mi się finansowo w tej rzeczywistości i z takim podejściem? Na rynku porobiło się wiele takich firm jak moja, w dodatku lepszych, bardziej sprawnych, działających z rozmachem. Rynek mnie wypluwa. To już koniec.

Zaczęło mi jednak coś świtać, a potem uporczywie wracało do mnie… Po drodze poznam nie znany mi wcześniej świat dzieci z diagnozami, ich zatroskanych rodziców, a także wspaniałych, ciepłych terapeutów. Zaobserwowałam jak ich praca, a raczej podejście jest ważne. Jak poprzez wiarę w dziecko przywracają nadzieję całej rodzinie. Zrodziło się we mnie nowe pragnienie, pragnienie towarzyszenia rodzinom w ich drodze, pod ich górę, po ich skarby. Do głębi góry i na wskroś niej. Chcę dzielić się swoimi metodami i obecnością z rodzicami, którzy są na to gotowi.

Opowiadam tą opowieść dla siebie samej – tak jakby ta opowieść chciała być spisana i zobaczona. Pisze ją także dla moich dzieci, które teraz mają 9 i 6 lat. Chcę, żeby przypomniały ją sobie, kiedy już mnie nie będzie, kiedy będą przechodziły w swoim życiu przez trudny okres, kiedy tak jak ja kiedyś, staną przed górą, której majestat zatyka. Pragnę, żeby to przesłanie zostało z nimi, i żeby pomogło im być bardziej ludźmi. Ludźmi słuchającymi swojego wewnętrznego głosu, odkrywającymi siebie podczas swoich życiowych podróży.

To przesłanie wysyłam także do świata, w szczególności do mam i ojców, którzy przeżywają swoje rodzicielstwo i mierzą się z trudnościami swoimi i swoich dzieci. Kiedy stoją oko w oko z Losem… Takim procesom chce towarzyszyć, przez takie procesy chcę przeprowadzać rodziców.

I na koniec. Czasami najodważniej jest przestać się wspinać pod górę, zatrzymać się i poddać się temu, co się dzieje. Rozpaść się na kawałki, dać staremu umrzeć, żeby po jakimś czasie móc powstać na nowo. Wyruszyć w nową podróż, ale odłożyć już na bok miecz i tarczę. Ruszyć piechotą. Rozejrzeć się dookoła i posłuchać o czym wieje wiatr. Zaufać, że to wszystko co nas po drodze spotyka dzieje się nie przeciwko nam, tylko właśnie dla nas.

PS. A jaka jest Twoja opowieść?

Co u Ciebie słychać, chciałam zacząć i popłynął tekst…

Co u Ciebie słychać, chciałam zacząć i popłynął tekst…

***Właśnie napisałam transformującą bajkę  „Droga do Amerett”, ale o tym za chwilę!
Być może trafiłam na wyjątkowy moment w Twoim życiu?

Może w tej chwili  znajdujesz się przed wielką skalną ścianą pt.: „nie do przejścia”?
Albo raczej stoisz o krok od urwiska, tuż nad przepaścią, rozpościerasz skrzydła i… rezygnujesz z lotu.  
Albo obserwujesz jak namnażają się małe, złośliwe Trole rzucające Ci kłody pod nogi?

To wizualne opisy wewnętrznych stanów emocjonalnych w sytuacjach tzw. trudnych.
Wierzę, że w każdej chwili mamy wybór – nazwać tę sytuację „problemem”, „zmartwieniem”, „złą passą”,
„przeciwnością losu”… Jednym słowem czymś, czego się nie chce, ba, czego za wszelką cenę chciałoby się uniknąć! 
Albo…

… możesz powiedzieć sobie: WOW, ależ mnie to porusza!
Co za ZAPROSZENIE do nowego odcinka podróży jaką jest życie!
Ile ja się z tego nauczę! Ile ja z tego wezmę! Kim ja będę jak to przejdę?! 

Z tym drugim nastawieniem, na pewno nie wejdziesz w rolę OFIARY „problemu”,
tylko w rolę BOHATERKI podróży własnego życia. Pod jednym wszakże warunkiem:
jeśli powiesz magiczne „TAK, przyjmuję wyzwanie!”. Szepnę Ci jeszcze na ucho,
że widziałam nie jedną transformację, kiedy Bohaterka przepoczwarzała się w ALCHEMICZKĘ.
Pod jakim magicznym warunkiem następuje ta ostateczna transformacja? Ha!

 

To co się dzieje, co przynosi Ci życie, możesz odbierać dwojako: 

  • albo „z osądu głowy” jako coś nie właściwego, co dzieje się PRZECIWKO Tobie.
  • albo jako coś, co OK., nie jest może bułką z masełkiem, ale wewnętrznie czujesz,
    że to wszystko dzieje się DLA CIEBIE, dla Twojego najwyższego dobra.
    Doświadczasz – uczysz się – rozwijając się – żyjesz.

 

Jaką rolę w Twojej podróży mogę pełnić ja, Małgosia B. Wrzodak? Oczywiście chętnie weszłabym w rolę wspierającej wróżki, która pojawia się w odpowiednim momencie. Starej wiedźmy, która zadaje mądre pytania. Niewidzialnej towarzyszki, która pilnuje byś nie zgubiła pierścienia mocy… Tak metaforycznie określam coaching. Potrzebuję  poczekać jednak na Twoje „TAK! Przyjmuje Wezwanie do TEJ Podróży” w duecie z „TAK! Przyjmuję wsparcie Małgosi”. Nie ma się co spieszyć, to ważna decyzja.

 

Tymczasem przygotowałam dla Ciebie Bajkę w odcinkach. Tak! Dobrze przeczytałaś, napisałam bajkę i cały czas ją piszę, a właściwie życie mi ją pisze, ja tylko składam zdania!! Świeeeeetne uczucie!

Jak wiesz, bajka to ponadczasowa, uniwersalna opowieść pełna archetypowych znaczeń, symboli, metafor.
To Ty dekodujesz, interpretujesz, dopasowujesz znaczenia do swojego świata, do swojej życiowej, realnej sytuacji przed którą stoisz… do sytuacji TWOJEGO WYZWANIA!

 

Jeżeli jesteś zainteresowana b a ś n i o w ą  t r a n s f o r m a c j ą, czyli czytaniem mojej bajki w odcinkach odpowiadania sobie na pytania-klucze, a także jeśli zechcesz – dodatkowo – korespondowaniem ze mną i być może w grupie on-line, wystarczy, że klikniesz: Usłyszeć-i-przyjąć-wezwanie_PDF

Ile to kosztuje?
Dla PREKURSOREK tego projektu – wyłącznie Twój cenny czas a dla mnie od Ciebie: informacja zwrotną.

Pozdrawiam jesiennie, Małgorzata B. Wrzodak,
bajkopisarka i Coach ICF w jednym  

idealny-termin

 

 

Pierwszy list z kursu „Coaching Emocji”

Pierwszy list z kursu „Coaching Emocji”

*  pod tym artykułem możesz zapisać się na subskrypcję kursu „Coaching Emocji”

Witam Poszukiwaczko!

Jeszcze się nie znamy, więc sprawdzam… Jak wyglądają Twoje relacje z ludźmi? Czy niektóre z nich nie przypominają pola minowego, po którym musisz bardzo uważnie stąpać, aby nie doszło do wybuchu? Być może masz nawet z kimś tak zaciętą relację, że przypomina wręcz pole bitwy – na słowa? A może w ogóle unikasz pewnych osób i sytuacji, aby „znowu tego nie przeżywać”, „nie wracać do tego tematu”, „nie rozdrapywać starych ran”. Wiele osób woli mieć święty spokój – unikają konkretnych osób i sytuacji. Ba! Organizując sobie wokół tego życie, aby ich unikać, tracąc przy tym masę energii. Inni idą dalej, paląc za sobą mosty…

A może by tak popatrzeć – o co tu tak naprawdę chodzi? A co jeśli w ogóle nie chodzi o tę konkretną osobę/sytuację? A może ludzie i scenografia zmieniają się jak w kalejdoskopie, a problem trwa od dłuższego czasu? Co chciałabyś w zamian? Niech zgadnę… więcej akceptacji dla siebie, innych ludzi, życia? Więcej naturalnego luzu, poczucia humoru? Więcej mądrości i wglądów na temat istoty prawdy – swojej i drugiego człowieka? Jesteś ciekawa siebie i tego jak można inaczej? Gratuluję! Jesteś na właściwym kursie!

 

Umówmy się na wstępie. Nie zmienię Twojego partnera, ani teściowej, ani dziecka, sąsiada czy szefowej. To Ty, a nie ja, możesz dokonać zmiany. To Ty masz wpływ – czy to nie wspaniałe? A zmiana będzie dotyczyła wyłącznie Ciebie samej. Będziemy poruszać się bowiem wyłącznie w ramach realnych możliwości. Masz wpływ, ba! niemalże 100% – ale wyłącznie na siebie – na to jak Ty postrzegasz i na ile pozwalasz sobie prawdziwe odczuwać!

„Chcesz zmienić świat? Zacznij od siebie. Ghandi

Mam nadzieję, że nie zgasiłam twojego entuzjazmu? Dla dodania otuchy powiem na razie tylko tyle, że Twoja autentyczna zmiana, będzie w niemalże magiczny sposób działać na ludzi wokół.

Czym są emocje?

Dla mnie emocje są kompasem – jeżeli jestem w stanie uważnej świadomości – są one PRAWDĄ. Czasami są gorące, czasami zimne, czasami są jak sączący się z nieba żar, a czasami jak porywista ulewa. Patrząc z pozycji obserwatora – to czysta informacja mówiącą mi – jaka jest prawda tego momentu. Co tak naprawdę teraz jest, co się wydarza we mnie, jak przeze mnie przepływa życie i na co się zgadzam, żeby przeze mnie przepływało, a na co nie…

Emocje są też listem, który wysyłam sama do siebie. Listem o moich potrzebach, nie raz tłumionych przez długie lata pragnieniach. Taki list długo ignorowany – może być przesyłką wybuchową. Może, ale przecież nie musi. W głębi serca nie chcemy nikogo ranić naszymi emocjami. Jednak nie chcemy też, żeby „emocje nami targały, żeby brały nad nami górę”. Emocje są jak dziki, nie poskromiony koń – nie da się ich ujarzmić, sprasować i wygładzić w poręczną kosteczkę. Jak więc z nimi być? Ha! O tym jest ten kurs.
MMM



Opowiadanie „Z życia Emilii”
 
Weźmy za bohaterkę wyimaginowaną Emilię i jej teściową Krystynę. Na samą myśl o niedzielnym obiadku u teściowej Emilia spina się. Nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, że napięcie odczuwa fizycznie, w ciele (ciężar na piersiach, ściśnięty żołądek i gardło). Do męża mówi tylko ‘na samą myśl robi mi się niedobrze’. Znowu będzie to samo”. Oczywiście Emilia chciałby, żeby było inaczej. Teściowej przecież nie zmieni. Robi więc, co może. Przed każdym spotkaniem z TĄ osobą puszcza sobie relaksacyjną muzykę (peace & love), stosuje afirmacje („Ja Emilia z każdym dniem kocham bardziej i bardziej moją teściową. Widzę ją w złocistym świetle miłości”. Stosuje rzecz jasna także modne pozytywne myślenie „Tym razem będzie naprawdę miło, będę czuła się ważna i akceptowana.”
Domyślasz się co się dzieje w niedzielę wieczór? Emilia wraca zdruzgotana, czuje się, że kolejny sposób ją zawiódł – nadal czuje się nie zrozumiana i nie uszanowana przez teściową. - Ona mnie nie wspiera ani w wychowaniu własnego wnuka, ani w moich ambicjach zawodowych. Zachowuje się jak wróg a nie przyjaciel. To ma być rodzina? Wykrzykuje do męża, a innym razem dusi w sobie. Co zrobi kolejnym razem pozostając na tym samym poziomie świadomości? Sięgnie po kolejne cudowne sposoby np. pójdzie w mnożenie kontrargumentów, uszczypliwość, w błyskotliwe riposty, a nawet manipulację mężem i dziećmi, żeby do teściowej jeździli jak najrzadziej. Smutne prawda? Myślę, że znasz takie historie. C.d.n.

 


 

To, co ja chcę zaprezentować Tobie, to nie sztuczki, ani żadne protezy komunikacyjne. Tylko delikatne, uważne otwieranie się naprawdę tego momentu

„P r a w d a  nas wyzwoli”. Jezus.

Transformacja Twojego podejścia do emocji nie będzie polegała na szczelnym opancerzaniu się w strategie i sztuczki rodem z historii Emilii. Wprost przeciwnie, będziesz raczej delikatnie i z czułością dla siebie samej rozbierała się ze wszelkich piórek i ochronnych zbroi. Kroczek po kroczku.

Wiesz co, obiecuję Ci, że jeżeli uczciwie popracujesz w tym kursie – to będzie jak powrót do domu, powrót do siebie samej. Może teraz pytasz siebie – Jak to możliwe, że będę „z miękkim na wierzchu”, bezbronna i wrażliwa w relacji z kimś kto wzbudza tyle nieprzyjemnych uczuć (lęk, złość, smutek)?
MM

TAK! Będziesz ‚obnażona’, wrażliwa, czująca
i właśnie dzięki temu
będziesz w najprawdziwszej MOCY i w autentycznym JA!

MMM
Ktokolwiek będzie stał przed Tobą – jak Krystyna przed Emilią, czy będzie wspierający czy osłabiający Ciebie, czy będzie wierzył w Ciebie czy będzie złośliwie kąsał… Ty będziesz cały czas w kontakcie ze sobą, autentyczna, świadoma swoich potrzeb, w przepływie, dająca przestrzeń temu, kto przed Tobą stoi. Jakikolwiek to osoba jest – ma prawo być sobą, a poza tym, nie jesteś w stanie jej zmienić – zgodzisz się ze mną? Za to Ty możesz być w pełni MOCy, bez względu na okoliczności.

Tutaj nauczysz się brać życie takie, jakie jest i iść tam, gdzie tylko zechcesz!
Witaj na pierwszej lekcji z Coachingu Czucia Ciała i Uczuć!

Wracając jeszcze na koniec do Emocjonalnej Emilii. Zwróć uwagę, na jej podejście – racjonalizuje („trzeba się jakoś z nią ułożyć, teściowej sobie nie zmienię”), próbuje wybaczać („miała trudne dzieciństwo i nie wie co to delikatność”), testuje różne sposoby (afirmacje, pozytywne myślenie) i strategie komunikacji (asertywność). Zauważ, że przy tych strategiach Emilia „jest cały czas w głowie”. Dużo myśli, intelektualizuje, deliberuje, obgaduje… osądza. Odcina się przez to od sygnałów jakie daje jej własne ciało. Odcina się od potrzeb, o których mówią jej uczucia. Cała uwaga Emilii jest tak naprawdę skoncentrowana na Krystynie. Kto zatem jest przy Emilii, jeśli jej samej nie ma przy sobie? No kto pytam? To smutne…

To, co możesz zrobić Emilia – w każdej minucie – to odblokować swoje CZUCIE. Tylko wtedy zacznie być obecna w tej relacji – ciałem i duchem, uczuciami i z głową. Jak tego dokonać? O co w tym czuciu uczuć chodzi? Tadaaaaam! W tym kursie schodzimy na poziom, o którym przeciętna osoba dorosła w naszych czasach, pod naszą szerokością geograficzną, zazwyczaj nie bywa – zejdźmy na poziom ciała i uczuć. Ahoj przygodo!

W kolejnych listach, m.in.:

dowiesz się jak smakują emocje:)
– nauczysz się towarzyszyć samej sobie w procesie decyzji : TAK/ NIE teraz
– odczarujesz podział na negatywne / pozytywne emocje
– poznasz podstawy komunikacji bez przemocy NVC
– nauczysz się jak odszukiwać uczucia/nastroje/klimaty – w ciele
– będziesz doświadczać p r o c e s o w a n i a  e m o c j i  znalezionych w ciele
– rozszerzysz holistyczne swoją samoświadomość poprzez 4 min skan/medytację dziennie
stworzysz swoją archetypową Bohaterkę, wspierającą w ważnych życiowych wyprawach
– doświadczysz symbolicznej Podróży Bohatera/ki w pełnej obecności swoich uczuć. Uwaga! Pewnie spotkasz smoka:)
będziesz towarzyszyła przeminie Emilii:)
– większe samopoznanie gwarantowane, przy pełnym zaangażowaniu Uczestniczki/Uczestnika kursu, oczywiście.

 

Już 3 tyś osób zapisało się na moje kursy. Dołącz zapisując się poprzez formularz.
Pierwsze 3 listy kosztują „tylko” Twój czas i zaangażowanie!

Zapisz się na kurs Coaching Emocji i odzyskaj wrażliwe, pełne mocy czucie:

Wpisz swój adres e-mail
Wpisz swoje imię
Oświadczam, że zapoznałem się i akceptuję Politykę prywatności

 

Ahoj przygodo!!

——> W kolejny e-mailu konkretne ćwiczenie, które znają moje Klientki. Nauczysz się jak w prosty sposób, inwestując 4 min dziennie zainicjować i pogłębiać kontakt ze swoim ciałem, uczuciami, umysłem i duchem. To ćwiczenie, które również idealnie sprawdza się w tzw. kryzysowych momentach.

PS. Dziękuję z góry za wszelkie pytania i komentarze pod tym wpisem.
PS. Wyślij proszę ten artykuł do kogoś, kto na niego być może teraz czeka?

 

Małgorzata Bladowska-Wrzodak
Akredytowany Coach ICF (ACC)

Skype: mbladowska –> umów sie na indywidualną sesję zapoznawczą
Kom. 505 252 022 –> umów się na indywidualną sesję w Warszawie
Bądźmy w kontakcie również przez FB: https://www.facebook.com/mbladowska


 

 

Czas dla Ciebie – 2h warsztat w Twoim mieście! 8 maja Izabelin k/Warszawy

Czas dla Ciebie – 2h warsztat w Twoim mieście! 8 maja Izabelin k/Warszawy

 

 


Kobieta_CzasDlaCiebie

 

Ty jesteś zmianą,
którą chcesz widzieć w świecie!
Zwiększaj swoją IQ emocjonalną i inspiruj bliskich!

Logo_CzasDlaCiebie

Warsztat „Czas dla Ciebie” skierowany jest do kobiet,
które pragną spokoju i wewnętrznej równowagi    w swoim życiu i… są ciekawe siebie!

 

 

 

Doświadczysz prostych i skutecznych ćwiczeń, po których:

  • Złapiesz lepszy kontakt ze sobą i ze swoimi potrzebami;
  • Nauczysz się poszerzania swojej inteligencji emocjonalnej;
  • Sformułujesz problem/wyzwanie, przed którym teraz stoisz, doprecyzujesz cel i zrobisz pierwszy krok.

Zapraszamy do bezpiecznej przestrzeni, w której będziesz mogła pracować w swoim tempie, indywidualnie, bez konieczności dzielenia się refleksjami na forum.

 

Jak będziemy pracować?

  • Ćwiczenia rozluźniające, RELAKSacja, praca z oddechem
  • Zagramy w znaną grę COACHINGową „Points of view”

Czas trwania: 1,5h – 2h

Wstęp: 39zł (opłata przy wejściu, po wcześniejszym zapisie)
* cena promocyjna pilotażowego warsztatu otwierającego cykl „Klucz do Twoich czterech inteligencji: IQ ciała, IQ uczuć, IQ umysłu, IQ serca”.

   

Miejsce: Sosnowa Szpilka

Data: 08.05.2016

Godzina: 11:00-13:00

Zapisy: Magda 696 472 501, Małgosia 505 252 022
Formularz on-line:  http://goo.gl/forms/7NAwwpNkPd

* Liczba miejsc ograniczona! (min 5, max 15 osób)


Przygotowałyśmy dwa prezenty: 
 

–> Zapisy na 40 min sesje coachingowe
–> Niespodziankę!   

Prowadzące:

Małgorzata B. Wrzodak – akredytowany Coach ICF (ACC), autorka „Jak być kobietą zadbaną finansowo?”, właścicielka Kobiecego Inkubatora. Organizatorka Kobiecych Kręgów. Uczestniczka szkoły trenerek Dojrzewalni Róż.

 

Magdalena Bober  – Absolwentka Studiów Podyplomowych Joga i Relaksacja na Warszawskiej AWF, nauczycielka jogi w duchu połączenia ruchu z oddechem.


 

✈ Zapoznawcze darmowe sesje coachingowe przez Skype/Kom – skorzystaj i podaj dalej!

„Nic się nie zmieni, jeśli będziemy pragnąć zmiany. Dopiero, kiedy spojrzy się prawdzie w oczy – można coś zmienić”. Bert Hellinger
Za mną kolejny, intensywny tydzień spotkań on-line z kobietami z całej Polski. Dziękuję za możliwość coachingowego towarzyszenia Wam. Co za różnorodność kobiet! Chociaż esencja tematów ta sama: „Mam marzenie/ważny cel i coś co mnie blokuje”.
 
Cześć osób, chce ominąć tę ‚przeszkadzajkę’, by jak najszybciej dojść do celu. Cześć wybiera dłużą drogę – z ciekawością i nie bez obaw zaczyna przyglądać się co jest pod nią… nabiera kompetencji bycia z tym, co trudne – to systemowe podejście daje długoterminowe efekty i kompetencje na całe życie.
 
Najnowsze opinie:

„Małgosiu …dziękuję  
Dzisiejsza sesja to było nowe otwarcie …
Kolejne przekonanie …
Po kilku godzinach dotarło do mnie …
Co się stało …
To był piękny proces …
Pięknie mnie otworzyłaś i stworzyłaś przestrzeń …I potem sama praca …
To miało być dzisiaj …
Dziękuję I jestem wdzięczna  
Dobra Robota ….serdecznie polecam …”
Laura, pisarka, prowadzi autorskie warsztaty rozwojowe. 

„Spotkanie z Gosią było dla mnie okazją na zatrzymanie i przyjrzenie się sobie nieco z boku. Moim priorytetom i relacji z pracą zawodową.. Moja praca to moja pasja i trudno mi ją oddzielić od codziennego życia. To nie jest tak, że z dnia na dzień zmieniłam wszystko, ale z kilku rzeczy zdałam sobie sprawę, o kilku zaczęłam myśleć, o innych przestałam. Praca jeszcze przede mną, ale złapałam impuls do bardziej harmonijnego życia. Dziękuję!”
Ania, współzałożycielka fundacji dla mam i dzieci, doula.

 „Dziękuję za wczorajszą sesję coachingową. Pozwoliła mi z poziomu odczuć w ciele i poprzez metaforę przyjrzeć się temu co mnie ogranicza i zatrzymuje przed ruszeniem w stronę mojej wymarzonej pracy. Po naszej rozmowie przybyło mi energii do działania, poczułam, że mogę zrobić pierwsze kroki w kierunku realizacji mojego marzenia”.
Iza, psychoterapeutka ciałem i ruchem

 „Dziękuję za sesję coachingową. Po tej sesji zrozumiałam jak działać efektywnie, by znaleźć pracę. Wiem jaka jest moja wymarzona praca i co mnie w jej osiągnięciu ogranicza. Ważne było też to, że dzięki tej sesji odpowiedziałam sobie na stawiane pytania do siebie”.
Dominika, reporterka telewizyjna

„Po pierwsze świadomość tego, że moim głównym problemem jest niechęć do przeżywania konkretnych odczuć w ciele. Nie przyjmuje ich, odrzucam. Po drugie, widzę że mogłabym odczuwać te emocje i działać pomimo ich i z nimi – to jest furtka, która daje jakąś wolność i perspektywy. Natomiast pytanie jest czy mam taką przepustowość? Czy mogę przepuszczać tak silne, negatywne energie i przeżyć. Generalnie bardzo silne doświadczenie to było dla mnie. Dziękuję Ci bardzo jeszcze raz”.
Marta, archeolożka i malarka
 
>>> Najlepszy jaki mogę dać rozwojowy prezent: 40 min wstępna sesja coachingowa.
Pod jednym warunkiem, szczegóły w nagraniu:

Liczy się kolejność zgłoszeń do wyczerpania miejsc. Zapraszam!
Małgosia Bladowska-Wrzodak,
Akredytowany Coach ACC ICF.Skype: mbladowska / Tel. 505 252 022 / mbladowska@gmail.com
Strona 1 z 812345...Ostatnia »

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress