Opinia sesji coachingowej na tarasie widokowym Pałacu Kultury

Opinia sesji coachingowej na tarasie widokowym Pałacu Kultury

Z nieukrywaną przyjemnością zamiaszczam opinię Grażyny, która podjęła decyzję, aby rozpocząć swój proces jeszcze przed startem programu: Życiowy GPS, Roczny program cotygodniowych coachingów. Specjalnie na pierwszą, przedprogramową sesję coachingową przyjechała do Warszawy. Wjechałyśmy na 30 pietro Pałacu Kultury i Nauki. Sesję w tym wyjatkowym miejscu – na tarasie widokowym – rozpoczęłyśmy od coachingu chodzonego:) Przebieg każdej sesji jest objety tajemnicą, napiszę więc tylko tak: były elementy Coachingu Oddechowego i Coachingu Wellness, były rozłożone kartki, kretki, a także kawa, śmiech, były chwile zdziwienia i wzruszenia pt.: „Aha, mam to!”.

„Witaj Małgosiu,

 przepraszam na wstępie za opóźnienie, ale podchodzę do napisania tego maila od 4 dni, jak przysłowiowy pies do jeża.

 Napisać feedback tylko dla Ciebie jako coacha to akurat łatwe – jesteś świetna:), czułam się przy Tobie bezpiecznie, zastosowałaś ciekawe ćwiczenia, które pootwierały mi może nawet nowe okienka, a już na pewno odświeżyły okna pozamykane jakiś czas temu. Metafory, jakich używałaś bardzo mi się podobały. Generalnie Twoje podejście do coachingu bardzo mi odpowiada. Choć komfortowe nie było, że nie głaskasz i nie współczujesz, skoro ja taka biedna jestem z tym moim mężem:) Zatem gdybym miała tylko to napisać to mail byłby pewnie w środę zaraz po spotkaniu. Ale…zapytałaś na początku spotkania, co chcę uzyskać na tej sesji coachingowej, jaki cel na sesji osiągnąć. Odpowiedziałam, że chcę się dowiedzieć, co mam wybrać zawodowo, czy rozpocząć współpracę z Leną i z Joasią, czy też zająć się blogiem tylko. Po czym cała sesja poszła w całkiem inną stronę. No obracałam się znów wokół mojego męża, a właśnie to okno myślałam, że jest zamknięte i nie będę go już otwierać. A tu taka niespodzianka:)

 I najpierw byłam zła na siebie, że przecież nie osiągnęłam tego, co chciałam, wyznaczyłam sobie sama zadania domowe, które być może są niepotrzebne. Ze wróciłam do punktu wyjścia. I dalej nie wiem, co chcę ze swoim życiem zawodowym zrobić, co chcę rozwijać i przy tym zarabiać. I tym samym budować niezalezność finansową.

 Dałam sobie jednak trochę czasu na przemyślenie tego, co się zadziało na sesji i zrozumiałam jedno. Skoro temat mojego męża znów mi wypłynął, to jest to widocznie bardzo ważne dla mnie do przepracowania. Tym bardziej, że w ćwiczeniu o wartościach wyszło mi, że wszystko oddam, tylko nie poczucie własnej wartości. A tu wchodzę wciąż do koła ofiary i oddaję to moje poczucie własnej wartości mężowi, uzależniam je od jego nastrojów, zachowania, akceptacji mnie i moich pomysłów.

 A jednak potrzebuję zarabiać i to niestety nie tylko po to, aby uzyskać niezależność. O tym powodzie nie rozmawiałyśmy na spotkaniu. Pewnie z paru przyczyn, a główna to taka, że się tego wstydzę, że mam długi, bo nie potrafiłam zarządzać pieniędzmi. 

 Podsumowując Małgosiu – mam dużo więcej pracy przed sobą niż sądziłam. Cieszę się jednak, że to Ty jesteś moim coachem. Lepiej trafić nie mogłam :)

 Obejrzałam też blogi pasjonatek, które pod Twoim okiem je stworzyły. Bardzo mi się podobają. 

 Cel na następną sesje już mam – chcę posegregować moje pasje i wybrać tematy przewodnie na bloga. To, w czym chcę budować swoją eksperckość i na czym zarabiać.

(…) 

 Pozdrawiam serdecznie

 Grażyna – z każdym dniem bardziej świadoma siebie kobieta:)”

 

 

 

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress