Terapeutyczne skutki sesji oddechowych

Terapeutyczne skutki sesji oddechowych

Kamila Z., lat. 37, studentka psychologii, mieszkająca aktualnie w Irlandii, po wielu kursach i warsztatach rozwojowych. Jest jedną z tych wymagających dla coacha klientek, które jedną nogą są w procesie, a drugą cały czas są w roli obserwatora metody, której się poddają… Na początku bardzo sceptyczna wobec sesji oddechowych, raz ze względu na dzielącą nas odległość, a dwa… była osobą, która kocha mówić, analizować, intelektualizować, a nie skupiać się na odczuciach fizycznych, nazywać swoje uczucia itd. Ale do czasu… Poniżej zamieszczam list od niej z opisem jej pierwszej „podróży w głąb siebie” – zaraz po pierwszej sesji oddechowej.

Uwaga: W poniższej relacji z sesji oddechowej znajdziesz takie obrazowe określenia jak: „tunel”, „błoto”, „złota energia” to archetypowe opisy odczuć z napięć ciała, do których każdy z nas ma dostęp, poprzez odpowiednio subletelną pracę z oddechem, podczas której może asystować Coach Oddechu. Poniżej znajdziesz więcej informacji.

Czuję radość na myśl o tym, że ta przestrzeń na sielankowe dzieciństwo jest we mnie :) Wydaje mi się że mam dostęp do tej części, takiego radosnego dziecka, które ma prawo być tylko dzieckiem:) I szalenie mnie to cieszy. Aż czuję motylki w brzuchu jak to piszę :) Tak …. wiesz co, wolę napełniać brzuch motylkami i ekscytacją niż jedzeniem :) Może ta sesja będzie krokiem milowym w uzdrowieniu mojej potrzeby objadania się a potem cierpienia z tego powodu. Ja po prostu chcę czuć tą ekscytację, że w życiu są tunele, w które można wskoczyć. W pierwszy tunel nie wskoczyłam, dorosły czy może bardziej postawa surowego rodzica mnie powstrzymała. Widzę jak usiadłam zrezygnowana pod ścianą i tylko się przyglądałam temu co mogłoby być fajną zabawą. I myślałam, że gdzieś w tych obszarach będziemy się kręcić. A ty mnie popchnęłaś dalej i kazałaś mi iść w smutek i dławiące gardło. I to była najbardziej nie przyjemna część. Musiałam pływać w brudnej cieczy. I wtedy czułam FUJ!!! I tu chyba najbardziej się pomęczyłam, nie chciałam i moje psy musiały to wyczuć, bo się raptem wszystkie zbiegły. A ja po chwili sobie uzmysłowiłam, że wszystko odpycham co wygląda jak walka. A one jak to psy są szalenie podekscytowane jak właściciel leży na podłodze i jeszcze się z nimi „bawi”. Więc napierały a ja je odpychałam i po chwili zdałam sobie sprawę, że walczę z jakąś energią. I wtedy coś się we mnie w gardle otworzyło i brudna woda szerokim strumieniem zaczęła się wylewać. I w tym miejscu w gardle pojawiła się inna dziura, inny tunel i wskoczyłam w niego bez potrzeby bycia popchniętą i  to mnie bardzo ucieszyło:) nie potrzebowałam kopa w tyłek czy zaproszenia. Po prostu wskoczyłam w ten niebieski tunel i bardzo fajnie bo to było moje beztroskie sielankowe dzieciństwo:) Takie jakie powinno być:) I czuję tą energię cały czas w sobie:) Ta złość, co się pojawiła na końcu, ten żal po utracie dzieciństwa nie był tak silny jak był w przeszłości. Mam wrażenie, jakby ta sesja była dokończeniem czegoś nad czym zaczęłam pracować już wcześniej (w procesie terapii). Tylko, że byłam zatrzymana na etapie żalu nad utraconym dzieciństwem. A tu zobaczyłam, że to dzieciństwo jest we mnie – jak uwolnię tą rozbrykaną dziewczynkę w sobie, która nie musi sztywno się trzymać:) To zabawne, wiele osób tak mnie widzi, ale nie wiedzą ile sztywności we mnie siedzi. Tą sztywność ja czuję w postaci niewygody w ciele. Odwiecznej niewygody w ciele. A ta niewygoda to wcale nie zbyt pełna w moich oczach figura, za grube ramiona czy za ciasny ale ładny strój :) Ta niewygoda to nie wybrykane nie wybiegane dziecko :) Ja muszę… nie, ja chcę skakać i biegać i szaleć tak na swój sposób:)

Wiesz co Małgosia, wyślę ci to na razie a teraz muszę lecieć na łąkę i w góry z psami bo po pierwsze muszę z nimi wyjść a po drugie chce mi się iść pobiegać poskakać i poszaleć z nimi i nie chcę teraz tej palącej potrzeby powstrzymywać:) Jak wrócę i będę jeszcze miała potrzebę opisania czegoś to zrobię :)

???????????

Wróciłam :) I było mi to potrzebne, ganiałam się z psami po łące i uciekałam przed deszczem i bawiliśmy się jak dzieci. Może z boku wyglądałam jak wariatka, ale się wyszalałam:) A widzisz byłam gotowa po prostu popławiać się w „złotej energii w mojej klatce piersiowej”. Tam mi było tak fajnie:) Ale żal i smutek blokują tą cudowną energię. Cieszę się ze przeprowadziłyśmy tą sesję, zwłaszcza że znowu dziś miałam problemy ze złapaniem głębokiego oddechu. I wtedy się boję wykonywać jakiekolwiek ćwiczenia oddechowe. A tu się okazało, że można mieć lekko zblokowany oddech a mimo wszystko w pełni przeżyć taką sesję oddechową. Poza tym wiele razy udawało mi sie złapać głęboki oddech :) A to mnie zawsze bardzo cieszy. A wszystko się wzięło od „deski między moimi łopatkami” i zwykłej pustki:) A jak głęboko można za tym pójść! Teraz będę chciała takie sesje oddechowe za każdym razem jak nie zrobię pracy domowej :) ha ha :) 
Dziękuję ci bardzo za tą sesję i do usłyszenia za tydzień:)

 Kamila Z., l. 37, Irlandia

 

>> Jak bardzo chcesz wziąć więcej swojej mocy? Ona cały czas jest w Tobie. I czeka.

 Skype: mbladowska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress